Polecamy

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 

Statystyki

Odsłon : 1495136

Sklepik

 

 

Historia PDF Drukuj Email
Wpisany przez zibi   
poniedziałek, 28 stycznia 2013 21:37

Władze klubu

Klub sportowy “Pogoń” Ruda Śląska jest klubem wielosekcyjnym, jego siedziba znajduje się w Rudzie Śląskiej przy ul. Gen. Hallera 16b. Skład zarządu obecnie prezentuje się następująco : funkcję prezesa pełni pan Mikołaj Maślanka. Członkami zarządu są: Andrzej Krupski, Jan Ditrich oraz Piotr Topolski – odpowiedzialny za sekcję zapasów. Kierownikiem sekcji koszykówki jest Krzysztof Pustelnik.

Zaplecze

Klub Sportowy “Pogoń” swój rozwój w dużym stopniu zawdzięczał miejscowej Hucie “Pokój”. Od początku swej działalności sportowej klub bazował na młodzieży robotniczej zatrudnionej w nowobytomskiej hucie, na uczniach zakładowych szkół zawodowych, bądź też na dzieciach pracowników huty uczęszczających do szkół podstawowych. “Pogoń” mocno usadzona w środowisku hutniczym, zawsze znajdowała w nim niezawodne wsparcie, zarówno czysto sportowe jak i finansowe oraz kadrowe. Większość działaczy klubowych wywodziła się z dzielnicy Nowym Bytom i mocno związała swój los z miejscową hutą.

Początki

Za datę powstania klubu sportowego Pogoń Ruda Śląska przyjmowany jest  rok 1920. Jeszcze w czasie trwania na śląskich ziemiach plebiscytów, które decydowały o ich przynależności do II Rzeczypospolitej, założono klub o nazwie “Siła“. Kilka sekcji, których przy nim działało postanowiło się przekształcić w jeden wielosekcyjny klub, 13 lat później, zmieniając jednocześnie nazwę na “Pogoń“. Od samego początku funkcjonowania klubu był on bardzo mocno związany z jedną z najstarszych na Śląsku hut, której korzenie historyczne sięgają I połowy XIX wieku - Hutą “Pokój“. Sekcja koszykówki powstała jednak dopiero po II wojnie światowej, w roku 1951. 7 października  1951r. rozegrano pierwszy oficjalny mecz pod nazwą K.S. "Pogoń". Do sezonu 1951/52 wystartowała drużyna w składzie: Jan Goliński (pierwszy król strzelców),Ryszard Pyrć, Jan Zieliński, Jerzy Maruszczyk, Kazimierz Kudla, Tadeusz Nowak, Henryk Żelosko, Józef Krzyszczyk. Z kolei szkoleniowcem był Jan Tim, a zespół został zgłoszony do klasy powiatowej.

Latami koszykarze Pogoni mozolnie pokonywali kolejne przeszkody, aby zaistnieć w rozgrywkach szczebla centralnego. Uczestniczyli w lidze powiatowej, klasach A i B, lidze okręgowej i wreszcie międzywojewódzkiej, aby wreszcie w 1981 roku świętować awans do II ligi. Rudzcy trenerzy zawsze słynęli z doskonałej pracy z młodzieżą. Jednym z najbardziej znanych wychowanków Pogoni był Piotr Langosz. Ponadto z Rudy Śląskiej wywodzili się również inni czołowi zawodnicy I ligi i reprezentanci Polski, tacy jak chociażby Andrzej Baron, Adam Fiedler, Janusz Klimek, Andrzej Kokoszka czy Jerzy Hernas. Po mimo tego zespół po awansie w 1981 roku przez kilka długich lat niczym szczególnym w II lidze się nic wyróżniał, plasując się regularnie w dolnych częściach tabeli. W 1990 roku spadł nawet do ligi międzywojewódzkiej. Jednak owa kwarantanna trwała tylko rok.

Era Ryszarda Poznańskiego

Po szybkim powrocie w szeregi drugoligowców klub nie doczekał się jakiś szczególnych i gwałtownych zmian. Aż do 1993 roku. Wtedy to pierwszy zespół objął Ryszard Poznański - szkoleniowiec, który odbył staż na amerykańskim uniwersytecie Delaware, ponadto był znany z wieloletniej pracy z katowickim Baildonem. Pod jego wodzą zespół z dolnych rejonów tabeli wspiął się na piąte miejsce w końcowej klasyfikacji. Przed sezonem 1994/95 jego szeregi opuścił, przenosząc się do Bytomia, jeden z najlepiej się zapowiadających zawodników - wtedy dwudziesto-jeden -letni Andrzej Pluta, a tymczasem trener Ryszard Poznański poprosił szefów klubu o wyznaczenie premii za awans do ekstraklasy...

Większość osób przyjęta ową ofertę ze sporą dawką sceptycyzmu, jednak trener był uparty. - “Chciałem, żeby zawodnicy mieli przed sobą jakiś konkretny cel. Przecież chcieć to znaczy móc” - wspominał na przełomie maja i kwietnia 1995 roku, w kilka dni po awansie do ekstraklasy. I to, co wydawało się nieosiągalne, a wręcz nierealne stało się faktem, który wzbudził spore zaskoczenie w środowisku koszykarskim. W finałowych pojedynkach zmagań II ligowych ( bezpośrednie zaplecze ekstraklasy dziś oznaczone jako I liga ) Pogoń pokonała Unię Tarnów, wygrywając serię w stosunku 2-0, mimo iż to właśnie tarnowianie mieli przewagę własnego boiska spowodowane zajęciem wyższej pozycji w lidze po sezonie zasadniczym. Na szczególną uwagę zasługuje fakt iż wcześniej klub z Tarnowa był na własnym parkiecie niepokonany.

Awans Pogoni uznano za niespodziankę dużego kalibru. Trener Poznański, myśląc o pierwszoligowych ( dziś zwanych ekstraklasą ) występach, zachowywał spokój. - “Chcielibyśmy nie być w ekstraklasie tylko kolejnym meteorytem, który przemknie po jej parkietach jeden sezon i wszyscy o nim zapomną” - zapowiadał.

Debiut w ekstraklasie (1. lidze)

I zgodnie z tym co zapowiadał trener Ryszard Poznański rudzki klub takim meteorytem się nie stał. W historycznym pierwszym spotkaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej w polskiej koszykówce “Pogoń” podejmowała “10,5 Basket Club“, a mecz ten miał niezwykły wymiar nie tylko z powodu debiutu Rudzian. Otóż drużynę ze stolicy Wielkopolski prowadził wspomniany już wcześniej Piotr Langosz. Podczas letniego okienka transferowego rudzki zespół został solidnie wzmocniony - Henryk Wardach przeszedł z włocławskiego “Nobilesu“. Mirosław Rajkowski z zielonogórskiego “Zastalu“, a skład zespołu uzupełnili dwaj Amerykanie - Angelo Hamilton i Fred Burley. Inauguracja okazała się udana, bo “dowodzona” przez Wardacha - zdobywcę 32 punktów w tym spotkaniu - drużyna trenera Ryszarda Poznańskiego pokonał poznaniaków 98:94. W kolejnych dwóch spotkaniach - na własnym parkiecie z “Dojlidami” i na “obcym terenie” z “Komfortem’ - Pogoń także zwyciężyła i po trzech kolejkach z kompletem zwycięstw była sensacyjnym wiceliderem tabeli. Dobra passa  szybko się jednak skończyła i zespól po kilku porażkach zaczął toczyć uporczywą walkę o pozostanie wśród najlepszych. Po zaledwie kilku spotkaniach działacze klubu postanowili podziękować za grę Amerykaninowi Burley‘owi, który opuścił zespół. Zastąpił go nowo pozyskany inny gracz za oceanu jak się potem okazało o wiele bardziej przydatny Brent Dabbs. Po wspaniałym początku zespół wygrał tylko 2 z kolejnych 10 meczów i działacze “Pogoni” podjęli decyzję o zmianie szkoleniowca, angażując doświadczonego Tomasza Służałka. Co ciekawe, prowadził on wówczas także zmierzającą do ekstraklasy sosnowiecką Pogoń (późniejsze Zagłębie). Pod jego wodzą Rudzianie nie zdołali jednak zakwalifikować się do fazy “play off” i byli zmuszeni do gry w barażach o pozostanie wśród najlepszych. Nowobytomska “Pogoń” w owych barażach zmierzyła się z inowrocławską “Notecią”, która nie mniej niż rudzianie pragnęli pozostać w gronie najlepszych zespołów w Polsce. Pogoń okazała się jednak minimalnie lepsza, wygrywając całą serię w stosunku 2 do 1 i tym samym uratowała się przed spadkiem do II ligi.

Era Arkadiusza Konieckiego

Przed kolejnym sezonem szefowie rudzkiej drużyny nie chcieli jednak, by ich zespół do ostatniej chwili walczył o ligowy byt. Postanowili więc nie tylko wzmocnić skład, zyskując młodego Mirosława Łopatkę i wymieniając dwójkę Amerykanów, lecz także ściągnąć doświadczonego trenera z sukcesami. Był nim opromieniony zdobyciem mistrzostwa Polski z wrocławskim Śląskiem Arkadiusz Koniecki. Na efekty nie trzeba było długo czekać, “Pogoń’ od początku rozgrywek plasowała się w górnych rejonach tabeli, ostatecznie po I rundzie sezonu zasadniczego kwalifikując się do pierwszej szóstki. Znakomicie grali pozyskani przed sezonem Amerykanie - Samuel Hines i Gregory Hillman, a występując przy doświadczonym Henryku Wardachu, Mirosław Łopatka czynił znaczące postępy. Duże znaczenie dla osiąganych wyników przez klub mieli również wychowankowie rudzkiej “Pogoni” a mianowicie Mirosław Frankowski, Wojciech Żurawski oraz Krzysztof Morawiec.  Debiut Pogoni w rundzie “play off” ( do której awansowało osiem najlepszych zespołów ) także należało uznać za udany. Mimo porażki w pierwszej rundzie 2-3 z lokalnym rywalem Bobrami Bytom wiadomo było, że rudzianie zrobili kolejny krok do przodu.

Ostatecznie zakończyli rozgrywki na szóstym miejscu co było bardzo dobrym wynikiem. Przed sezonem 1997/98 wydawało się, że ten wielce obiecujący zespół rozpadnie się. Drużynę opuścili praktycznie wszyscy polscy gracze, którzy przybyli do Rudy Śląskiej od czasu, kiedy drużyna awansowała do ekstraklasy. Wardach powrócił do Włocławka, Łopatka do Wrocławia, Ireneusz Chromicz wyjechał na studia do Stanów Zjednoczonych, a już w trakcie sezonu do drugoligowego “Miteksu’ Kielce przeniósł się Rajkowski. Wiele osób uważało, że zespół Pogoni będzie w tej sytuacji prawdziwym "dawcą punktów" i jednym z głównych kandydatów do opuszczenia ekstraklasy. Rudzianie przegrali cztery z pięciu pierwszych spotkań i pod koniec września zamykali tabelę. Jeszcze po ósmej kolejce ich pozycja nie wyglądała najciekawiej - mieli na koncie ledwie dwa zwycięstwa. Wtedy to jednak zaczęli wspaniała serię, która przeszła do historii klubu z Rudy Śląskiej i z pewnością do dziś jest rozpamiętywana przez sympatyków “Pogoni”. Zespołowi udało się wygrać  aż 12 kolejnych spotkań, w tym praktycznie ze wszystkimi największymi faworytami rozgrywek ( Śląsk Wrocław, “Nobiles” Włocławek ). W ciągu tych dwóch cudownych miesięcy z dna tabeli ekipa Arkadiusza Konieckiego wywindowała się na bardzo wysoką, czwartą pozycję w tabeli.

Młodzi zawodnicy Pogoni grali na coraz równiejszym poziomie, trener Koniecki odpowiednio motywował ich do walki, a niekwestionowanym liderem zespołu był Samuel Hines, który z mającym epizod w Los Angeles Lakers Duanem Cooperem stworzył jeszcze lepszy duet niż dwanaście miesięcy wcześniej z Hillmanem. Hines grał rewelacyjnie, będąc zdecydowanie najskuteczniejszym i najwartościowszym koszykarzem całej ligi w sezonie regularnym. Mecze, które kończył z ponad 30-punktowym dorobkiem, były na porządku dziennym, a w pamięci kibiców zapewne jeszcze na jakiś czas pozostanie jedno ze spotkań w którym to Śląsk Wrocław podejmował Pogoń, a Amerykanin rzucił drużynie Andreja Urlepa  (ówczesnego szkoleniowca Śląska Wrocław) aż 49 punktów. Mimo to ani on, ani trener Koniecki nie znaleźli na przyszłych mistrzów Polski recepty w pierwszej rundzie fazy “play off” i przegrywając serię 0-3, szybko odpadli z walki o medale. Walczyli jednak do końca i zajmując ostatecznie 5. miejsce, zapewnili sobie start w rozgrywkach o europejskie puchary.

Początek XXI wieku

Szczęście rudzkich sympatyków “ Pogoni” nie trwało zbyt długo. Kłopoty finansowe klubu spowodowały, iż przed sezonem 2001/2002 długo nie wiadomo było, czy zespół zostanie w ogóle zgłoszony do rozgrywek. W końcu się udało, ale nowo pozyskany trener Wojciechowi Krajewskiemu, był z góry skazywany na porażkę. Sukcesem było zakontraktowanie Pawła Szcześniaka, reprezentanta Polski, który miał być siłą napędową zespołu. I jak się później okazało był niekwestionowanym liderem rudzkiego zespołu. Prowadzony przez niego zespół okazał się rewelacją pierwszej rundy rozgrywek i prze długi czas walczył o miejsce w pierwszej szóstce. Kibice w Polsce patrzyli ze zdumieniem, jak Pogoń wygrywała w swojej hali na własnym parkiecie z o wiele silniejszymi zespołami. Narastające kłopoty finansowe spowodowały jednak iż na przełomie roku nastąpił gwałtowny regres w osiąganych wynikach przez zespół.

Drużynę opuścił najlepszy strzelec Lewis Lofton i wydaje się, iż był to moment w którym “Pogoń” pogrzebała swoje szanse na pozostanie wśród grona najlepszych zespołów w Polsce. Swój ostatni mecz w ekstraklasie “Pogoń” rozegrała z Notecią Inowrocław, przegrywając 90:96 i tym samym opuszczając po 7 latach grono najlepszych polskich zespołów. Od sezonu 2004/05 koszykarze “Pogoni” po spadku z I ligi występują w II lidze i III lidze.

Poprawiony: poniedziałek, 28 stycznia 2013 21:57
 
 

Wspierają nas

Wsparcie Finansowe UM
dla sekcji KSP:
Koszykówka i Zapasy

Hymn